Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiersz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiersz. Pokaż wszystkie posty

sobota, 19 kwietnia 2014

Wielkanocne jaj zdobienie


Pisanka się toczy za drugą pisanką - 
To malują jaja Krzysio razem z Hanką.
Farba chlapie w koło, pędzel dziarsko skacze,
Cały wypaprany stół i dwa smarkacze,

W barwnych plamach krzesła, podłogi i ściany,
Zając i baranek też wymalowany.
Bo zdobienie jajek, gdy Wielka Sobota,
To jest najważniejsza psotników robota.

Niech się rząd pisanek toczy w barwne koło,
I niesie Wielkanoc szczęśliwą, wesołą.
Niech każdy się w pędzie, na te dni zatrzyma,
I czas odda bliskim, bo grunt to rodzina!

Hania z Krzysiem grzecznie składają życzenia:
Uśmiechu i zdrowia, fartu, powodzenia.
Żeby każdy lekko wiązał koniec z końcem -
Życzą Wam najmilsze potwory pod słońcem!

Do życzeń dołącza się rodzina cała:
Mama, tata, psisko i kocina mała.
A gdy pozjadacie jaj i ciast bez liku
Wracajcie poczytać o nas w "Teatrzyku".



A na deser: muzyczne mazurki wykonane potwornymi dłońmi.
Smacznego :)




środa, 16 kwietnia 2014

Dżentelmen czy Casanova

Różne rzeczy można mówić o Krzysztofie. Można twierdzić, że mały on jeszcze, że szczypior i ma mleko pod nosem. A nawet, że do mamy podobny i typowy maminsynek. Ale nikt chyba nie zaprzeczy, że Krzysztof jest mężczyzną. Jego samcze cechy nie pozostawiają wątpliwości. Testosteron w nim tkwi i nadaje pęd wielu jego działaniom.

Krzysztof jest fanem płci pięknej. A i płeć piękna nie pozostaje na niego obojętna. Krzysztof ma blond-urodę, ma okulary, dzięki którym wygląda intrygująco, tajemniczo i dojrzale. Posiada błysk w oku za okularami, zniewalający uśmiech oraz zwierzęcy magnetyzm. Krzysztof rozrabia i psoci. Łotrzyk z niego i hultaj, a i tak fanek mu nie brakuje.

Gdy wychodzimy z przedszkola, (często jeszcze na schodach), dobiegają nas wołające za nim dziewczęce głosy "Cześć Krzysiu!". I słychać w tym powiew westchnienia. Krzysztof odwraca się, wykonuje nonszalanckie machnięcie ręką i rzuca "Cześć dziewczyny", względnie samo "No cześć". Ale gdy jakąś naprawdę, naprawdę lubi, potrafi wyszeptać czule: "Hejka moja przyjacielko. Do następnego tydzienia." 

Krzysztof opowiada dużo o dziewczynach z przedszkola. Tych małych i tych dużych. Ma wyrobione zdanie o tym, która z nich jest "super", a która tylko "ok". Choć bywa, że zmienia poglądy w tym temacie. Jednak powodów nie zdradza. To jego prywatne sprawy. Swego czasu na pytanie, jaka dziewczyna w przedszkolu jest najładniejsza, odpowiadał: "No mamo, oczywiście pani Kasia". Teraz startuje już głównie do swojego rocznika. Wczoraj odbyliśmy rozmowę o Nadii:

K: Mamo! Zobacz, to jest Nadia. Najfajniejsza i najładniejsza koleżanka z mojej grupy.
Ja: półżartem: Bardzo ładna. I co, jest teraz twoją dziewczyną?
K: No... w tym tygodniu tak.

Tymczasem kilka dni temu byłam świadkiem jego rozmowy z niejaką Małgorzatą W. (lat niemal 6):
M: Krzysiu, ja Cię tak lubię, że chyba zostaniesz moim mężem.
K: Trzeba to jeszcze przemyśleć.

Zatem decyzje ostateczne jeszcze nie zapadły. Rwie i przyciąga jak magnes, ale wybiera rozsądnie i nie na łapu capu. W końcu dziewczyn nie brakuje, trzeba się życiem nacieszyć i nie działać pochopnie. 

Zresztą burzę wokół małżeństwa rozpętałam ja. Wszystko z mojej winy. Czasem bowiem zdarzy się dorosłym coś palnąć bez zastanowienia i młodemu człowiekowi świat dziecięcych złudzeń rozpada się jak domek z kart. I teraz już Krzysztof wie, że szukanie żony jest konieczne. Wiedza w tym temacie spłynęła nań nieoczekiwanie moimi usty, kiedy to jakiś miesiąc temu, ot dla draki, zapytałam go:
- Krzysiu, a która dziewczyna będzie twoją żoną?
Dziecko z wewnętrznym przekonaniem i głęboką pewnością odrzekło:
- No... oczywiście, że Hania!
Tu nastąpiła bolesna i dramatyczna wymiana zdań z udziałem niedowierzania, przerażenia i łez. Bo przecież z siostrą nie można. Ona będzie mieć INNEGO męża. Na koniec padło rozpaczliwe zapytanie syna do matki:
- I gdzie ja znajdę jakąś obcą dziewczynę na żonę?

Uspokoiłam go, że nie musi teraz i już, że ma czas i generalnie dziewczyn jest dużo na świecie. Niektóre nawet takie fajne jak Hania, więc luzik. Krzysztof jednak obserwacje już czyni, bo trzeba być czujnym. Nigdy nie wiadomo kiedy i skąd spadnie na nas strzała amora.

Z analizy sytuacji wynika, że Krzysztof dysponuje urokiem, wdziękiem i stałym zainteresowaniem płci przeciwnej. Zresztą reakcje są dwukierunkowe. Umie też z kobietami rozmawiać tak, żeby czuły się piękne, najważniejsze, wyjątkowe. Jego czarowi ulegają masowo dziewczynki, ciotki, babcie i wszystkie panie z mamusią na czele.

W poniedziałek wrócił zachwycony z zajęć tanecznych i zwierzył się rodzicielce: "Mamo, ciocia Edi powiedziała mi dzisiaj, że nikt jej nie rozumie tak jak ja!".

Cóż tam się wyprawia na tych tańcach, nie mam pojęcia. Ale fajnie być musi, bo dziewczyn krocie, a chłopaków jak na lekarstwo. Któregoś razu patrzę, jedna z cioć zaczyna zbierać przedszkolaki z korytarza, żeby zabrać je na zajęcia. W korytarzu jeden Krzysztof i chyba z dziesięć panienek. Młody mężczyzna rozejrzał się uważnie, wzrokiem omiótł, zdecydowanym krokiem podszedł do jednej blondyny i złapał za rękę ze słowami "Ty pójdziesz ze mną". Następnie spokojnie ustawili się w pierwszej parze, oboje zadowoleni z życia. Na kolejnych zajęciach stanął już z inną. Sprawiedliwie dzieli między kobiety swoją męską uwagę.

I ja się tylko pytam grzecznie, co z niego wyrośnie? Dżentelmen czy Casanova? Łamacz serc i podrywacz czy stateczny mąż? I co mnie, jako matce, przyjdzie znieść zanim on się ustatkuje, fircyk jeden? Popełniłam nawet utwór na okoliczność jego donżuanerii:

Wyznanie Dżentelmena

Moja Pani w przedszkolu powiada,
Że jest ze mnie gagatek nie lada.
Trudno z nią się nie zgodzić w istocie,
Bo poświęcam się wciąż nowej psocie.

Gdy nie łażę po stołach lub szafkach,
Robię zamęt i nieład w zabawkach,
Rozsypuję i kruszę, rozlewam,
Kiedy trzeba być cicho, to śpiewam.

Jedząc brudzę się niczym prosiaczek,
Bo się wiercę na krześle i skaczę.
W jakieś bójki się wdaję i spory,
Nie przejawiam ni grama pokory.

Lecz to przysiąc Wam mogę solennie,
Że choć tyle urwisa jest we mnie,
Ja zadatki mam na dżentelmena -  
I do dam słabość – to bez wątpienia.

Bardzo kocham babcie, mamusię,
Wszystkie ciocie obdarzam uczuciem,
Daję serce równiutko po krzynce
Każdej Pani…
               … i każdej dziewczynce! 


wtorek, 25 marca 2014

Pogodowej zupie mówimy nie!

Potwory stanowczo domagają się ciepła, słońca i igraszek na trawie. Domagają się także nieograniczonego dostępu do trampoliny i rowerów. A za oknem coś, co można określić jedynie słowem - porażka. 
Pokusiła słońcem wiosna skubana, pokazała co potrafi, a teraz wiatrem i zimnem po plecach. Nieładnie. Wręcz niehumanitarnie. Zimowe kurtki już wyprane. A dziś trzeba było je pościągać z urlopów i pozaprzęgać do roboty. Klęska, klops i poruta wiosno szanowna!

Zgodnie z wymaganiami potworów i głęboką ich wiarą w moce rodzicielskie, to ja mam z wiosną załatwić, żeby się ogarnęła. Co prawda Krzysztof tłumaczył rano Hani, że "to naturalne, że marzec miesza wszystkie pogody, bo gotuje pogodową zupę", ale i tak zgody na to ze strony Krzysztofa i Hanny nie ma. Pogodowej zupie mówimy nie!

A ponieważ mamusia jest w stanie wszystkie problemy rozwiązać, uściboliłam pogodowy poemacik z postulatem do wiosny. Daję jej czas do niedzieli. Ciepło ma być, bo przed nami konkursy, koncerty, popisy i lekkie kiecki sceniczne już czekają :D

Idzie wiosna przez podwórka
Machnie ręką, a tu chmurka,
Machnie drugą, a z tej chmury 
Nawałnice i wichury.

A gdy humor jej się zmienia
Słońcem grzeje od niechcenia.
Tu przysmaży, tu przypiecze
I rozdziewaj się człowiecze...

Gdy manatki zzujesz z siebie,
Znów pochmurno jest na niebie
I naprędce wdziewasz łaszki...
Takie wiosny są igraszki.

Dzisiaj ziemię ponagrzewa,
Jutro w rynny deszcze wlewa,
Porozpieszcza słonkiem wioski, 
Po czym w nocy bęc! - Przymrozki.

Teraz człapie skrajem lasu
Wlecze w worku zmianę czasu.
I się wczesnym świtem się chwali,
Byśmy długo nie pospali.

Ej, ogarnij Ty się, proszę,
Wyrzuć szalik i kalosze,
Odrzuć fochy i chimery
I zazieleń nam plenery.

Daj nadzieję i wytchnienie
Zachwyć pięknym otoczeniem,
Bądź słoneczna, ciepła, sucha,
Bo Ci nie do twarzy w pluchach!


I niech się skubana ośmieli nie dostosować do głosu ludu...
Takiej opcji nie ma, bo wiara potworów w moje moce mogłaby ulec degradacji. A tego nie chcemy ;)