Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poranek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poranek. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 20 marca 2014

Czasu kurczenie poranne

Niezależnie od tego jak bardzo człowiek by chciał wcześnie wstać, jaka nie goniłaby go motywacja i ile pokładów samozaparcia by z siebie nie wygrzebał, wstanie przed 6:30 to rzecz niemożliwa. Może inni to potrafią, bohaterskie ich dusze zbrojne w budzik sukces odnoszą i pokusom porannego czarta - Morfeusza oprzeć się potrafią. My nie bardzo :/

I kiedy w bolesnym kwadransie zamykającym się gdzieś między 6:30, a 6:45 udaje się nam stoczyć z legowiska i zabrać do pospiesznej porannej krzątaniny staje przed nami najpoważniejsze wyzwanie poranka - zwlec z wyrek potwory.

Sposobów jest kilka i nigdy nie wiadomo, który danego poranka okaże się być trafionym. Nie pozostaje zatem nic innego jak wyciągnąć zza pazuchy listę patentów i atakować nimi po kolei. Któryś zadziała. Spektrum jest szerokie - od łagodnej perswazji, przez łaskotki, puszczanie głośnej muzyki, kuszenie płatkami z mlekiem, budzenie ducha rywalizacji, aż po groźbę zablokowania przez tatę dostępu do siusialni i zawleczenie potworów do placówek oświatowych prosto z betów - w piżamach.

Ok. 6:45 - Krzysztof łamie się pierwszy. Tupta osowiale do łazienki, jak nocna mara, ze spuszczoną głową i ramionami. Po 2 minutach wraca w podskokach, już nie ten sam, gotów do nowych wyzwań, niekoniecznie ukierunkowanych na ubieranie się.

Hanna nadal nie wstaje.

6:50 - Krzysia brzuszek chciałby coś pojeść. Brzuszek dostaje to, co mu się należy w trybie pilnym, bo to jedyny sposób żeby paszcza zamilkła choć na chwilę.

Hanna zostaje zdrowo ofuknięta i poderwana do pionu. Dołącza niemrawo do Krzysztofa przy śniadaniu.

7:00 - Krzysztofa zadowolony brzuszek pozwala przyoblec się w łaszki. Tymczasem jego paszcza nie przestaje komentować najdrobniejszych elementów stroju. Dziś jest czym się ekscytować. Dysponuje bowiem nową koszulką z piratem. Niebieską i w dodatku z krótkim rękawem, bo idzie wiosna.. Bluzeczka nowiusia. Można gadać bez końca. Po chwili Krzysztof jest całkowicie ubrany, zaokularzony i z zapałem oddaje się samodzielnemu czesaniu.

Hanna bohatersko założyła jedną skarpetkę. W ramach odpoczynku leniwie głaszcze kota.

7:15 - Tatuś wchodzi na wyższy poziom furii i miota się po domu jak dziki. Jeszcze chwila i będzie ubrany prawie tak porządnie jak syn. Hanna zakłada drugą skarpetkę i przypomina sobie, że koniecznie potrzebuje, żeby jej kupić na dzisiaj cyrkiel do szkoły. Krzysztof peroruje na tematy różne, pies plącze się pod nogami, bo chce wyjść.

7:25 - Tata usiłuje wyjechać autem przed bramę rzucając Hannie groźbę, że będzie biegła za peugeotem, jak nie zdąży wsiąść. Krzysztof przemawia nadal, już w aucie. Hanna prawie ubrana wymyśla maksymalnie skomplikowaną fryzurę.

7:27 - Kolejny raz ofuknięta Hanna wsiada do auta. Nieszczęśliwa, bo uczesana w zwykły koński ogon. Wypadam za nią i zamykam dom. Po czym znów go otwieram, bo Hanna wraca do domu po zapomniany zeszyt od polskiego.

7:30 - Potwory w nastroju sielskim śpiewają w aucie "Radość o poranku". My już wiemy, że dotarcie do pracy na 8:00 jest mżonką. Twardo postanawiamy wstać jutro pół godziny wcześniej...

I tak co rano. Może kiedyś się uda :)