Krzysztof ma młodszego brata. Zazwyczaj znienacka i dość różnorodnie objawia się obecność malucha, ale trzeba być na nią zawsze przygotowanym. Brat ma na imię Franek i jest strasznie, okropnie mały. Tak mały, że nie chodzi jeszcze do przedszkola. Nawet do pierwszej grupy, do maluchów.
Franek jest nieprawdopodobnie grzecznym i cichym dzieckiem. Bez problemu podporządkowuje się Krzysztofowi, który jest dla niego wielkim autorytetem. Jak każdy porządny maluch przez większą część dnia najzwyczajniej w świecie śpi. Dzieje się to zawsze wtedy, kiedy Krzysztof ma inne, ważne zajęcia. W pozostałym czasie chłopcy bawią się ze sobą. Razem budują z klocków, rysują, tańczą, czytają książeczki, skaczą na trampolinie lub oglądają bajki. Czasem także wspólnie psocą, bo zdarza im się zachlapać całą łazienkę podczas kąpieli, wysmarować pastą do zębów szafki, rozlać mleko lub rozsypać po podłodze kukurydziane płatki. Niestety sprząta potem sam Krzyś, co daje mu okazję do pobiadolenia nad ciężkim losem starszego brata.
Franek jest absolutnie niezwykły i wyjątkowy. Czasem jest jeszcze takim dzidziuchem, że trzeba go karmić butelką ze smoczkiem i co chwilę zmieniać mu pieluchy. Wówczas dużo czasu Franek spędza w wózku, dzięki czemu może być z Krzysiem na przykład podczas spacerów. Krzyś początkowo osobiście pcha wózek brata, ale zrzuca tę robotę na mnie, gdy pojawi się na horyzoncie plac zabaw lub inna atrakcja.
Czasami Franek umie już chodzić i można go traktować niemal jak rówieśnika. Wtedy bywa, że ucieka, buntuje się lub psoci. A gdy jest nieposłuszny, koniecznie trzeba mu postawić wielką czerwoną kropkę na tablicy dobrego i złego zachowania (takiej samej, jaka wisi u Krzysia w przedszkolu). Krzysztof czerwonych kropek prawie wcale nie miewa i dzielnie zbiera niemal same plusy. Frankowi niestety takie czerwone kropki się zdarzają.
W domu trzeba być bardzo ostrożnym, żeby nie potrącić przypadkiem wózka, w którym śpi Franek, albo żeby na nim nie usiąść, gdy akurat grzecznie bawi się na kanapie. W samochodzie należy pamiętać, żeby przypiąć go pasem i żeby go przez zapomnienie samego nie zostawić, gdy wysiadamy. W sklepie konieczne jest uwzględnienie Franka podczas kupowania dla dzieci soczków, lodów czy ciastek.
Ostatnio Franek się zgubił.
Zgubił się całkowicie i dokumentnie.
Nie było nigdzie ani Franka ani jego wózka. Nie odpowiadał na wołania, prośby i groźby. Przeszukaliśmy niemal cały dom. Nie było go w żadnej dziurze, w żadnej szafce, w żadnym kącie. Martwili się wszyscy przeokropnie. Najbardziej oczywiście Krzyś. Jako poważny starszy brat czuł się odpowiedzialny za brzdąca. Zamieszanie trwało chyba z pół godziny. Padały już propozycje wzywania na pomoc wujka policjanta, zatrudnienia detektywa lub obudzenia w Gamzie (to nasza bokserka-staruszka) ducha psów gończych, gdy Krzyś nagle z radością oznajmił, że oto Franek się "znajdnął". Ot wlazł sobie łapserdak do pustej pralki i tam zasnął. Dlatego też i wołania nie słyszał. Okazało się wówczas, że opieka nad dzieckiem to jednak poważna sprawa i mnóstwo nerwów niekiedy kosztuje. Teraz Krzyś już to wie i stara się Franka pilnować.
Zgubił się całkowicie i dokumentnie.
Nie było nigdzie ani Franka ani jego wózka. Nie odpowiadał na wołania, prośby i groźby. Przeszukaliśmy niemal cały dom. Nie było go w żadnej dziurze, w żadnej szafce, w żadnym kącie. Martwili się wszyscy przeokropnie. Najbardziej oczywiście Krzyś. Jako poważny starszy brat czuł się odpowiedzialny za brzdąca. Zamieszanie trwało chyba z pół godziny. Padały już propozycje wzywania na pomoc wujka policjanta, zatrudnienia detektywa lub obudzenia w Gamzie (to nasza bokserka-staruszka) ducha psów gończych, gdy Krzyś nagle z radością oznajmił, że oto Franek się "znajdnął". Ot wlazł sobie łapserdak do pustej pralki i tam zasnął. Dlatego też i wołania nie słyszał. Okazało się wówczas, że opieka nad dzieckiem to jednak poważna sprawa i mnóstwo nerwów niekiedy kosztuje. Teraz Krzyś już to wie i stara się Franka pilnować.
Taki już jest ten nasz Franek. Jedyny, niepowtarzalny, uroczy i psotny. Wielki śpioch, gagatek i łakomczuch. Bardzo kocha starszego brata i tylko on - Krzyś jest w stanie się z nim porozumieć, tylko jego Franek słucha.
A najciekawsze jest we Franku to, że jest NIEWIDZIALNY.
Bo Franek jest bratem NA NIBY...
A najciekawsze jest we Franku to, że jest NIEWIDZIALNY.
Bo Franek jest bratem NA NIBY...
Teraz Franek grzecznie śpi, a tymczasem ja kombinuję sobie po cichu, że w obliczu niepermanentnej ale jednak niezmiernie częstej obecności trzeciego dziecka w naszym życiu powinniśmy się chyba postarać o tzw. Kartę Dużej Rodziny wraz ze wszystkimi jej przywilejami :P
A poniżej starsze rodzeństwo w wieku okołofrankowym. Od razu widać które jest które :)